Hej hej! Przychodzę dzisiaj do Was z moim małym odkryciem.
Jakiś czas temu wyruszyłam na poszukiwania matowej pomadki.
Natrafiłam na stoisko Golden Rose i zachęciły mnie ich propozycje.
Szczególnie atrakcyjna wydała się być cena – ok 12 zł za pomadkę
to całkiem przyjemnie. Dodatkowo dosyć szeroka paleta kolorów.
Wybrałam swój odcień czyli nr 09. Ciekawi jak się spisała?

 

Opakowanie jak przystało na matową pomadkę – matowe. Do tego
w końcu w innym (nie czarnym ani złotym) kolorze. Na pewno
nie zgubi się pośród reszty swoich przyjaciółek. Pojemność 4,2 g
Kolor jaki wybrałam to ładny, delikatny róż. Kolor jest bardzo dobrze
napigmentowany, dobrze kryje, ALE uwaga! Usta muszą być
dobrze wypielęgnowane ponieważ najmniejsze suche skórki zostaną
podkreślone. Trwałość całkiem dobra, jednak do momentu
kiedy nie sięgamy po jedzenie. Być może cały kolor nie schodzi,
ale poprawki są wskazane. Bez jedzenia przetrwa całkiem długo,
nie znika więc samoistnie. Konsystencja bardzo przyjemna, nie
zostawia smug, ale mam wrażenie, że delikatnie wysusza usta.
Podsumowując za taką cenę nie oczekiwałam cudów
i pokusiła bym się jeszcze na jakiś odcień wina/czerwieni. W tym przedziale
cenowym jest całkiem ok, ale na rynku na pewno dostępne są
lepsze pomadki.
A Wy macie swoich”matowych” ulubieńców? Co polecacie?
__________________________
Ps. zdjęcie na ustach może wrzucę dzisiaj na insta:
POZDRAWIAM!
Kinga

ZAPISZ SIĘ BY OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH WPISACH

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojna/y 😉

Dziękuję Za Zapis !