Dzisiaj mam dla Was obiecany post z metamorfozą.
Przy okazji możecie przeczytać moją opinię na temat dosyć
sławnej paletki firmy the Balm. Takie 2w1 🙂 Zapraszam!

Paletkę dostajemy zapakowaną w kartonową wkładkę, która ma identyczny
wzór co opakowanie. Chroni ją to przed niechcianym otwarciem. W środku
znajdziemy lusterko oraz niewielki pędzelek( niestety nie uwieczniłam
go na zdjęciach). Pędzel nie jest jakiejś wysokiej jakości, ale kilka
razy go użyłam, głównie do podkreślenia dolnej powieki. W opakowaniu
znajdziemy 12 cieni o bardzo przyjemnej kolorystyce. Można nimi wykonać
delikatny makijaż dzienny, jak również mocny, wieczorowy. Większość cieni (aż 8) jest błyszcząca, satynowa czy też z drobinkami. Pozostałe cztery (Sturly, Sexy, Serious oraz Sleek) są całkowicie matowe. Daje to całkiem spore
pole do popisu jeśli chodzi o makeup. Cienie bardzo dobrze się rozprowadzają,
są takie satynowe. Dzięki temu bardzo łatwo się blendują co pozwala
uzyskać bardzo ciekawe połączenia. Będą również świetnie nadawały się
dla osób, które dopiero co zaczynają przygodę z makijażem lub po prostu
nie czują się zbyt pewnie w tej dziedzinie. Mi osobiście pracuje się na nich
bardzo dobrze. Jedynie cień z drobinkami lubi delikatnie się osypać.
Cienie pozostają nienaruszone niemal przez cały dzień, mamy pewność,
że nie znikną z powieki w ciągu dnia. Cienie są mocno napigmentowane,
co przekłada się na ich wydajność. Wystarczy delikatne dotknąć pędzelkiem,
aby nabrać pożądaną ilość. W zasadzie nie mam się do czego przyczepić.
To mój ulubieniec! Jedynym minusem może być cena – ok. 125 zł.

A teraz pora na obiecany makijaż.
 Użyłam wyłącznie cieni z paletki pokazanej powyżej.

 

 EFEKT „PRZED” oraz „PO”

Dajcie znać jak Wam się podoba makijaż
oraz co sądzicie o samych cieniach
_____________________________________

Pozdrawiam, Kinga! 🙂

[Głosów:0    Średnia:0/5]