Hej, hej! Dawno nic nie pisałam, wszystko dlatego, że wciąż jestem niezorganizowana i ciągle doba jest dla  mnie za krótka.
Zwłaszcza teraz, przed naszym Wielkim Dniem,
który zbliża się wielkimi krokami. Chyba każda z nas w dniu własnego ślubu chce wyglądać perfekcyjnie. Dlatego ja już teraz, albo dopiero teraz zaczęłam systematyczniej używać maseczek do twarzy. Za Avonem specjalnie nie przepadam, mam kilka rzeczy które od czasu do czasu kupuję. Jednak maseczki Planet Spa goszczą u mnie dosyć często. Dzisiaj pokrótce przedstawię Wam  dwie zupełnie różne maski.  Będzie słodko! Zapraszam 🙂
Maseczka czekoladowa urzekła mnie samą nazwą i wizją pięknego,
pełnego słodyczy zapachu. Nie zawiodłam się, tuż po otwarciu
czuć przepiękną woń czekolady, aż ma się ochotę ją zjeść!
Zadaniem maski kakaowej jest nawilżenie i odżywienie skóry.
Wyciąg z kakaowca całkiem dobrze sobie radzi z tym zadaniem.
Stosowanie tej maski to sama przyjemność, świetnie się rozprowadza
i całkiem dobrze spłukuje. Po jej użyciu skóra staje się miękka i gładka.
Przesuszona cera na pewno poczuje ulgę i ukojenie. Co więcej kosmetyk
ma świetne właściwości relaksacyjne. W pochmurny wieczór idealnie
będzie współgrać z długą ciepłą kąpielą – wypróbowany duet, polecam 🙂
Pojemność całkiem spora – 75 ml.
Kolejna maseczka jest nieco inna, bo typu peel-of. Lubię ją za to,
że daje natychmiastowy efekt wygładzenia, ale chyba tutaj
plusy się kończą. Zapowiadała się ciekawie, bo ma w sobie
mnóstwo złotych drobinek więc liczyłam na rozświetlenie skóry.
Jednak nic z tych rzeczy, drobinki lądują w koszu zaraz po jej
ściągnięciu. Zapach niestety mi nie odpowiada, za bardzo czuć
alkohol. Na szczęście szybko się ulatnia i da się bez problemu
wytrzymać 20 min, które są potrzebne do jej całkowitego wyschnięcia.
W przypadku tej maski prócz wygładzenia nie dopatrzyłam
się innych pozytywnych skutków działania. Po jej użyciu czuję potrzebę
zastosowania kremu nawilżającego. Moja cera nie reaguje na nią
praktycznie w żaden sposób, ani negatywny ani pozytywny.
Ta maska jest chyba pierwszą z serii Planet Spa, która
średnio się u mnie sprawdziła. Plus za ładne, eleganckie
opakowanie i wygodną tubkę. Wątpię, że po nią sięgnę,
zwłaszcza że inne maski peel-of z tej serii spisują się lepiej.
Miałyście z którąś z nich do czynienia?
Jakie są Wasze odczucia?
Aaaa, i dajcie znać, jeżeli polecacie jakieś dobre maseczki !
Pozdrawiam,
Kinga!

ZAPISZ SIĘ BY OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH WPISACH

Tak jak i Ty nie lubię spamu więc możesz być spokojna/y 😉

Dziękuję Za Zapis !